Przyszedł czas na podsumowanie rozgrywek o mistrzostwo V ligi szczecińskiej sezonu 2009/10 w wykonaniu piłkarzy MKS Osadnik Myślibórz.
Myśliborzanie w 30 meczach zgromadzili 48 punktów, strzelając 70 bramek, a tracąc 56, zajmując 5. miejsce w tabeli. Gdyby wziąć pod uwagę dorobek punktowy z rundy jesiennej i rundy wiosennej, to za Andrzeja Miązka nasi piłkarze uzyskali 26 punktów w 15 meczach, zaś za Krzysztofa Wasilkiewicza w identycznej ilości spotkań 22 punkty. Jeśli zaś chodzi o bilans bramkowy, to za trenera Miązka nasi piłkarze strzelili 34 bramki, a stracili 23, zaś za trenera Wasilkiewicza bilans bramkowy wyniósł: 36-33.
Większa ilość straconych bramek w rundzie rewanżowej wydaje się, że była związana z odejściem grającego trenera Miązka, a co z tym się wiązało, przemeblowaniem linii defensywnej MKS Osadnik. Trener Wasilkiewicz wobec braku w kadrze meczowej piłkarza gwarantującego zabezpieczenie drogi do bramki, zrezygnował z ustawienia linii defensywnej składającej się ze stopera i dwóch bocznych obrońców, a postawił na ustawienie czterech defensorów w linii, z czego dwóch środkowych miało się wzajemnie uzupełniać, a dwóch bocznych, oprócz zadań defensywnych, miało angażować się w akcje ofensywne. System 1-4-4-2 w trakcie rundy jesiennej był modyfikowany, do 1-3-5-2, i dostosowywany do danego meczu oraz składu personalnego myśliborzan. Częste zmiany personalne w pierwszej jedenastce meczowej nie pozwoliły na zgranie się linii defensywnej. Na środku obrony rundę jesienną rozpoczynała dwójka obrońców: Jodko – Małowiecki, by na koniec rozgrywek stanowili ją: Cichocki – Koneczek.
W linii pomocy na słowa pochwały zasłużył tylko i wyłącznie Paweł Rostkowski, który obok braci Gajewskich był chyba najbardziej wyróżniającym się piłkarzem naszego klubu w rundzie wiosennej. Zarówno od Łukasza Małowieckiego, jak i Kamila Kowalskiego sztab szkoleniowy, zarząd klubu i kibice oczekują lepszej gry. Problemem jest brak w klubie piłkarza, który mógłby uzupełnić lukę na prawej stronie pomocy. Moim skromnym zdaniem nie jest to pozycja dla Pawła Pikosza czy Łukasza Stasiak, którzy w rundzie rewanżowej grali z tej strony boiska. Przez lata na tej pozycji było sprawdzanych wielu piłkarzy, jednakże nie jestem w stanie przypomnieć sobie piłkarza, który „robił różnicę” na prawej flance. Być może był to Jacek Jarecki, ale moim mniemaniu prawoskrzydłowym powinien być piłkarz prawonożny i o takim zarząd klubu, chcąc myśleć o sukcesach w rozgrywkach V ligi, powinien jak najszybciej pomyśleć, podobnie jak o stoperze z prawdziwego zdarzenia.
W drugiej linii próbowani byli również bracia Gajewscy, ale wobec słabszej dyspozycji Patryka Zimera w linii ataku konieczność gry w napadzie wydawała się niezbędna. Inna sprawa, że z różnych przyczyn rzadko czy też za rzadko grali razem z przodu. Bo można o Marcinie i Piotrku różne rzeczy mówić, ale gdyby nie ich 29 bramek, to MKS Osadnik na kilka kolejek przed zakończeniem rozgrywek wciąż mógłby walczyć o utrzymanie w V lidze. Bo przecież Paweł Skrzypacz nie był asem w tali trenera Wasilkiewicza, a o ile zostanie w klubie, to nie jest w stanie zagwarantować 10 bramek w sezonie. Jeśli do formy wrócą zarówno Zimer, jak i Mączyński, to o grę w ataku powinniśmy być spokojni. Od nadmiaru bogactwa głowa boleć nie powinna.
Nie wiem, kto poprowadzi nasz zespół, naszą drużynę w rozpoczynającym się 14 sierpnia sezonie piłkarskim. Nie wiem, czy to będzie Krzysztof Wasilkiewicz czy ktoś inny. Ale wiem, że myśliborscy kibice chcą powrotu do IV ligi. I znowu nie wiem, czy jest to możliwe od strony finansowej, ale powinniśmy zrobić wszystko, by tak się stało. Ale nie będzie to łatwe, albowiem w przyszłym sezonie przyjdzie nam się zmierzyć ze Stalą Szczecin i Sokołem Pyrzyce, którzy to będą chcieli na V-ligowym froncie walczyć przez rok. A przecież IV-ligowych aspiracji nie ukrywa Arkonia Szczecin, Polonia Płoty czy też Pogoń II Szczecin. Chętnych jest co najmniej sześciu, a miejsc tylko i wyłącznie dwa. A za rok czeka nas reforma rozgrywek piłkarskich i wielka niewiadoma, co to będzie dalej…



